• Marian Antonik

Między ciszą a nadzieją. 11 kwietnia

Moja, Twoja, Nasza - Góra Moria.

11 kwietnia 2020 roku Wielka Sobota.




Bóg wystawił Abrahama na próbę. Rzekł do niego: Abrahamie! A gdy on odpowiedział: Oto jestem - powiedział: weź twego syna jedynego, którego miłujesz, Izaaka, idź do kraju Moria i tam złóż go w ofierze na jednym z pagórków, jakie ci wskażę. Nazajutrz rano Abraham osiodłał swego osła, zabrał z sobą dwóch swych ludzi i syna Izaaka, narąbał drzewa do spalenia ofiary i ruszył w drogę do miejscowości, o której mu Bóg powiedział. Na trzeci dzień Abraham, spojrzawszy, dostrzegł z daleka ową miejscowość. I wtedy rzekł do swych sług: Zostańcie tu z osłem, ja zaś i chłopiec pójdziemy tam, aby oddać pokłon Bogu, a potem wrócimy do was. Abraham, zabrawszy drwa do spalenia ofiary, włożył je na syna swego Izaaka, wziął do ręki ogień i nóż, po czym obaj się oddalili. Izaak odezwał się do swego ojca Abrahama: Ojcze mój! A gdy ten rzekł: Oto jestem, mój synu - zapytał: Oto ogień i drwa, a gdzież jest jagnię na całopalenie? Abraham odpowiedział: Bóg upatrzy sobie jagnię na całopalenie, synu mój. I szli obydwaj dalej. A gdy przyszli na to miejsce, które Bóg wskazał, Abraham zbudował tam ołtarz, ułożył na nim drwa i związawszy syna swego Izaaka położył go na tych drwach na ołtarzu. Potem Abraham sięgnął ręką po nóż, aby zabić swego syna. Ale wtedy Anioł Pański zawołał na niego z nieba i rzekł: Abrahamie, Abrahamie! A on rzekł: Oto jestem. Anioł powiedział mu: Nie podnoś ręki na chłopca i nie czyń mu nic złego! Teraz poznałem, że boisz się Boga, bo nie odmówiłeś Mi nawet twego jedynego syna. Abraham, obejrzawszy się poza siebie, spostrzegł barana uwikłanego rogami w zaroślach. Poszedł więc, wziął barana i złożył w ofierze całopalnej zamiast swego syna. I dał Abraham miejscu temu nazwę "Pan widzi". Stąd to mówi się dzisiaj: Na wzgórzu Pan się ukazuje. Po czym Anioł Pański przemówił głośno z nieba do Abrahama po raz drugi: Przysięgam na siebie, wyrocznia Pana, że ponieważ uczyniłeś to, a nie oszczędziłeś syna twego jedynego, będę ci błogosławił i dam ci potomstwo tak liczne jak gwiazdy na niebie i jak ziarnka piasku na wybrzeżu morza; potomkowie twoi zdobędą warownie swych nieprzyjaciół. Wszystkie ludy ziemi będą sobie życzyć szczęścia takiego, jakie jest udziałem twego potomstwa, dlatego że usłuchałeś mego rozkazu” (Rdz. 22. 1-18) Historia Abrahama, to historia wielkości człowieka, a zarazem historia potęgi wiary. To jedna z najbardziej wstrząsających historii, z jakimi mamy do czynienia w Biblii. Najpierw Abraham czeka na syna długie lata (ok. siedemdziesiąt) - ma nadzieję i czeka, mimo że jego żona Sara staje się coraz starsza, swoją niepłodnością sprowadzając hańbę na cały ród. W odpowiednim czasie Jahwe spełnia jednak obietnicę i na świat przychodzi Izaak. Po jakimś czasie jednak Jahwe wzywa Abrahama do wyruszenia w podróż na górę Moria, gdzie ma złożyć ofiarę ze swojego jedynego syna. Między światem Boga a światem człowieka istnieje przepaść, dlatego kiedy rozum człowieka styka się z Bogiem, muszą istnieć problemy, paradoksy, sprzeczności, które przyjmują postać absurdów. Co jest potrzebne by odkryć głos Boga? Trzeba przede wszystkim wyeliminować historię, doświadczenia, wiedzę i zrobić miejsce wierze. Słynny duński filozof Soren Kierkegaard pisze: W świecie zewnętrznym wszystko należy do posiadacza[..]Inaczej jest w świecie ducha. Tu panuje boski porządek” Abraham, nie miał do końca pewności - uwierzył. Te ponad 3 dni wędrówki na Górę Moria to tragiczna historia, heroizmu i wiary, miłości z jednej strony do Boga z drugiej miłości do swojego syna. Historia Abrahama mówi, że wierze musi towarzyszyć ryzyko. Wiara w Boga zmusza nas do ciągłego dokonywania wyborów, bo ta wiara nie jest nam dana raz na zawsze. Wspominany już Kierkegaard pisze że: „wiara nie daje człowiekowi ostatecznego spokoju - budzi w człowieku bojaźń i drżenie” Abraham - musi podjąć wysiłek, który wymaga od niego wiele wyrzeczenia i poświęcenia. Musi "milczeć". Wiara domaga się zaufania Bogu, bez pytań, warunków, próby postawienia na swoim. Abraham dysponuje absolutną wolnością w podjęciu decyzji, ale pewności nie ma, gdyby ją miał, nie miałby wiary, gdyż pewność pochodzi od rozumu. Wiara i rozum nie zawsze kroczą tymi samymi ścieżkami. Ale jak pisał: Jan Paweł II w encyklice Fides et ratio: „na gruncie teologii chrześcijańskiej rozum pozbawiony wiary podążałby bocznymi drogami, na których istniałoby ryzyko zagubienia jego ostatecznego celu, a także wiara pozbawiona oparcia w rozumie skupiłaby się bardziej na uczuciach i przeżyciach, co stworzyłoby zagrożenie, że przestanie być propozycją uniwersalną.” Każdy z nas ma swoją drogę na szczyt góry Moria. Wciąż na nowo zmagamy się z naszą wiarą i niewiarą, z naszą wiernością Bogu i jego zasadami. Naszą chęcią pójścia na skróty. W tej drodze tak jak kiedyś Abrahamowi - towarzyszy nam zwątpienie. W sytuacjach trudnych, kiedy świat nam się wali, często kłócimy się z Bogiem, nie akceptujemy jego planu dla nas. Ileż to ludzi porzuca swoją wiarę i Boga, kiedy okazuje się, że ich modlitwy, pragnienia nie koniecznie znajdują zrozumienie u Tego do którego się modlą. A nasze modlitwy wydają się być nie zrozumiane, i wypowiadane w przestrzeń z której nie wraca odpowiedź. Święta góra Moria jest nie tylko górą ofiary, ale jest tez górą ofiarności - pisze Roman Rogowski w Mistyce Gór.

Dziś te słowa nabierają wyjątkowego znaczenia. Jest Wielka Sobota 11 kwietnia 2020 roku. Nie biegniemy tłumnie święcić pokarmów, nie wyruszamy w podróż na spotkanie z naszymi bliskimi. W gronie najbliższych z którymi żyjemy i mieszkamy, będziemy celebrować dzisiejszy dzień. Mimo tego, albo właśnie dlatego może warto docenić to co mamy. Warto nacieszyć się sobą, tym co jest, tu i teraz. Często nie potrafimy się cieszyć i doceniać naszego życia, tego co mamy i co wydaje nam się takie oczywiste i naturalne. Tymczasem Bóg lubi nas zaskakiwać, tak jak zaskoczył Abrahama, i jak zaskoczył obecnie prawie cały świat. Może chce nam powiedzieć - żebyśmy pielęgnowali nasze życie, nasze otoczenie, kochali się i radowali, obdarzali się przyjaźnią i budowali te małe i te duże wspólnoty. A co kiedy tracimy wiarę, i wydaje nam się, że nic dobrego nas już nie spotka, kiedy w głowie mamy mentlik? „... I rzekł Bóg: (pisze w swoim wierszu Wisława Szymborska) Weźmij syna twego jednorodzonego, którego miłujesz, Izaaka, a idź z nim do ziemi Moria i tam go ofiarujesz na całopalenie na jednej z gór, którą tobie wskażę. Co takiego zrobił Izaak, proszę księdza katechety? Może piłką wybił szybę u sąsiada? Może rozdarł nowe spodnie, gdy przechodził przez sztachety? Kradł ołówki? Płoszył kury? Podpowiadał? Niech dorośli leżą sobie w głupim śnie, ja tej nocy muszę czuwać aż do rana. Ta noc milczy, ale milczy przeciw mnie i jest czarna jak gorliwość Abrahama. Gdzie się skryję, gdy biblijne oko boże spocznie na mnie jak spoczęło na Izaaku? Stare dzieje Bóg, gdy zechce, wskrzesić może. Więc naciągam koc na głowę w mrozie strachu. Coś niebawem zabieleje przed oknami, ptakiem, wiatrem po pokoju zaszumi. Ale przecież nie ma ptaków z tak wielkimi skrzydłami, ani wiatru w takiej długiej koszuli. Pan Bóg uda, że wefrunął przypadkiem, że to wcale a wcale nie tutaj, a potem weźmie ojca do kuchni na konszachty, z dużej trąby mu w uszy zadmucha. A gdy jutro skoro świt ojciec w drogę mnie zabierze, pójdę, pójdę pociemniała z nienawiści. W żadną dobroć, w żadną miłość nie uwierzę, bezbronniejsza od listopadowych liści. Ani ufać, nic nie warte jest ufanie. Ani kochać, żywe serce nosić w piersiach. Gdy się stanie, co się stać ma, gdy się stanie, bić mi będzie grzyb suszony zamiast serca. Czeka Pan Bóg i z balkonu chmur spoziera, czy się ładnie, czy się równo stos zapali i zobaczy, jak na przekór się umiera, bo ja umrę, nie pozwolę się ocalić! Od tej nocy ponad miarę złego snu, od tej nocy ponad miarę samotności, zaczął Pan Bóg pomalutku dzień po dniu przeprowadzkę z dosłowności do przenośni”



Dobrej Wielkiej Soboty Wam życzę. Marian Antonik

Związek Harcerstwa Polskiego

RPM „Ręka Metody”

Trzymaj rękę na pulsie - wchodź na naszą stronę.