• Katarzyna Rytko

Skąpani w naturalności



Rajdy, biwaki, obozy – to jedne z haseł, które padły z ust Rad Drużyn z mojego hufca kiedy to zapytałam w Namiestnictwie bez czego nie wyobrażają sobie harcerstwa. To te wydarzenia były tak bardzo pożądane, a jakże dalekie do realizacji mając z tyłu głowy lockdown i zalecenia sanitarne, które pojawiły się w związku z pandemią. W głowach wielu instruktorów, w szczególności pod hasłem HAL, kryło się więcej znaków zapytania niż liczby pytań, które potrafią zadać zuchy i harcerze swojemu drużynowemu w ciągu 1 zbiórki. Gdy zapaliło się zielone światło, wiele środowisk było gotowych do działania, przecież trudności są solą życia [Robert Baden-Powell]. To samo zadziało się przy Kąpieli Metodycznej. Instruktorzy zrobili wszystko, by odbyła się ona i w tym roku, a jej forma była jak najbardziej naturalna. Mimo, że od Kąpieli minęło już trochę czasu, mamy wiele refleksji i praktycznych rad, które nadają się do wykorzystania niemal w każdym środowisku.


O co chodzi z tą naturalnością?


Ruch i naturalność, kluczowe hasła w metodzie harcerskiej, jakże wyczekiwane do realizacji w trakcie lockdownu. Niektórzy są zdania, że są bardzo proste, inni mierzą się z wyzwaniem i zastanawiają się, co tak dokładnie kryje się za tymi słowami. Na Kąpieli ten aspekt metody (jak i pozostałe) był szlifowany już od samego p tooczątku. Naturalność to nie tylko cecha, za którą kryje się ekologia i harce na świeżym powietrzu. Odnosi się ona przede wszystkim do określenia potrzeb (związanych m.in. z rozwojem psychofizycznym) i możliwości naszych harcerzy, a następnie zbudowania takiego programu, który będzie do nich dostosowany. To z tego powodu wiodącą formą pracy dla zuchów jest zabawa, harcerzy - gra, harcerzy starszych poszukiwanie, a dla wędrowników służba. W naturalności możemy zanurzyć się jednak głębiej. Obejmuje ona także prostotę form i korzystanie z miejsca, w którym jesteśmy. Nasz program powinien rozbudzać ciekawość naszych zuchów i harcerzy i chęć poznawania świata, tego co nas otacza. Z tego powodu warto zatrzymać się na dłuższą chwilę i przeanalizować, co znajduje się wokół nas.


Dla przykładu - budując program Kąpieli jej kadra zwróciła uwagę na atuty terenu i wykorzystanie ich w programie wydarzenia. Malownicze okolice wokół Jeziora Białego otoczone są wieloma ścieżkami pieszymi, ale i trasami rowerowymi. To z tego powodu uczestnicy letniej przygody mieli okazję przepłynąć się kajakiem, zanurzyć w wodach jeziora, dzielnie wędrować lasem czy przejechać się na dwóch kółkach. Nie tworzyliśmy zajęć, które oparte byłyby na wspinaczce i montażu sztucznej ścianki po to, by urozmaicić program. Szykując się do jakiegokolwiek działania (czy to rajdu nieopodal terenu, w którym działamy, czy dłuższego wyjazdu na biwak, obóz albo i kurs), warto poświęcić chwilkę, aby dowiedzieć się, jakie tajemnice skrywa to miejsce. Jeśli przyłożycie się do tego zadania może okazać się, że zabraknie Wam czasu, nawet w trakcie trzytygodniowego wyjazdu, aby w pełni skorzystać z atrakcji, które przygotowała sama natura. Oczywiście idzie to w parze z bardzo praktycznymi rozwiązaniami - nie będzie trzeba np. borykać się z pakowaniem skrzyni z masą rozmaitych materiałów programowych, bo program zrobi się sam :).


Tajemnice skrywane przez miejsce możemy wykorzystać na wiele sposobów zwłaszcza w kontekście naturalności! Otóż, gdy szukacie atrakcji plenerowych, warto zagłębić się w temat i dowiedzieć się jaką historię w sobie skrywa lub z czego słynie dane miejsce. Jest duże prawdopodobieństwo, że w ten oto prosty sposób narodzi się pomysł na obrzędowość. Unikniecie wtedy wymyślania czegoś na siłę, a później główkowania, w jaki sposób osadzić program w obrzędowości. Harcerstwo ma być proste.


Bliskość przyrody i wykorzystanie jej jako naszego sprzymierzeńca nie powinna jednak ograniczać się tylko do wyjazdów. Przecież metoda musi przeplatać się w każdym naszym działaniu, a więc i na każdej naszej zbiórce. Szczególnie teraz, gdy wciąż mierzymy się z wyzwaniem długofalowej pracy z jednostkami w czasie pandemii, gdy nasi wychowankowie są wręcz wciągnięci w świat cyfryzacji, bo nawet edukacja odbywa się zdalnie, przy pomocy platform i aplikacji. Planując swoją zbiórkę druhno drużynowa, druhu drużynowy, zwróćcie uwagę czy naturalność nie została zamieciona w kąt. Warto szukać rozwiązań i zamiast spędzania kolejnych godzin przed komputerem zachęcić nasze zuchy i harcerzy do wyjścia z domu i podziwiania tego, co jest wokół nich. Przykładem rozwiązania może być przygotowanie gry terenowej po pobliskim parku czy lesie dla jednostki, w której każdy zuch czy harcerz będzie mógł uczestniczyć z rodzicami albo samodzielnie. Można więc przestrzegać zasad sanitarnych i sprawić, by zwykłe przewietrzenie się po zdalnej nauce naszego podopiecznego nabrało sensu.


W obrzędowym piecu czy kosmosie unikalnych planet?


Harcerstwo to Ruch, a Ruch to ludzie. Każdy z nas jest inny, ale i każdy ma ze sobą coś wspólnego – tożsamość, bo w końcu wszyscy jesteśmy harcerzami. Nasz Ruch to jednak nie tylko grupa obojętnych dla siebie osób. Często w środowiskach zastanawiamy się nad tym jak zbudować wspólnotę. Na wyjeździe, który trwa raptem kilkadziesiąt godzin, a biorą w nim udział instruktorzy i harcerze z całej Polski, jest to tym bardziej spore wyzwanie. Co zrobić, abyśmy poczuli, że jesteśmy tu razem, a nie każdy osobno? Tu z odsieczą przychodzi właśnie obrzędowość! Obrzędowość to zbiór pewnych zwyczajów, które właśnie scalają grupę, bo jest tworzona przez nią samą. Na obrzędowość składają się obrzędy, które są dobrze znane danej grupie wtajemniczonych zuchów czy harcerzy. Urozmaica program dając odbiorcy poczucie spójności, a gdy jest dobrze przemyślana i dostosowana do potrzeb, pozwala pośrednio realizować postawione cele. W harcerstwie zwracamy głównie uwagę na obrzędowość gromad czy drużyn, a także zastępów, czyli tę, która w pewien sposób wpływa na budowanie tradycji danej jednostki. Niemniej jednak może ona dotyczyć też jakiegoś wydarzenia np. biwaku czy obozu. Wyzwanie pojawia się, gdy próbujemy stworzyć obrzędowość, która będzie na tyle szeroka (bo mamy np. kilka podobozów), żeby każdy miał „coś swojego”, a przy tym na tyle spójna, byśmy mieli „coś wspólnego”. Nie chodzi o to, by na siłę tworzyć historię o tym, dlaczego jeden podobóz przeniósł się w czasie do ery średniowiecznych rycerzy, natomiast drugi - słowiańskich korzeni; by przy wspólnych zajęciach towarzyszył nam wehikuł czasu, w którym skaczemy z jednej epoki do drugiej.


Z powodu tej szerokorozumianej naturalności, w trakcie Kąpieli postawiliśmy na krajoznawstwo i etnografię regionu, w którym się spotkaliśmy. Każdy podobóz był nazwą innego szlaku w regionie. W duchu tych haseł tworzono zdobnictwo obozowe, nazwy zastępów oraz totemy goszczące w podobozach. Jak na każdym szlaku, tak i u nas nie mogło zabraknąć drogowskazów czy map regionu, które wisiały na tablicach ogłoszeń. Jednakże każdy podobóz miał szerokie pole do popisu.


Członkowie podobozu Uroczysko Brdy, miejsca przepełnionego magią i tajemnicą, które przez Słowian było uznawane za punkt charakterystyczny w orientacji w terenie, otrzymali dedykowane listy ze wskazówkami. Już przed pierwszym spotkaniem zaczęli tworzyć swoją jednostkową obrzędowość i totemy. Cisy Staropolskie postawiły na to, aby ich zastępy wybrały jako nazwy określenia ptaków, które żyją wokół Cisowego Dworku i żywią się cisem. Wchodząc do podobozu Trzech wież pod borami, każdy dobrze wiedział gdzie się znajduje, bo sama brama w formie trzech charakterystycznych punktów na to wskazywała. Uczestników Szlaku do Piekiełka przywitała inspirująca gawęda dotycząca miejsca znajdującego się nieopodal. Ogromny krąg z paleniskiem tzw. chata borowa przewijał się w trakcie zajęć i był miejscem codziennych ognisk dla szlaku Borowej Ciotki. Ciotka słynęła z tego, że chodząc po lesie częstowała darami lasu przechodniów. Z tego powodu w tym podobozie znajdował się kosz pełen owoców, z którego można było jeść. Dodatkowo, przy podsumowaniach dnia, do dwóch koszy wrzucano dary dla tejże ciotki – do jednego w podziękowaniu za wybraną sytuację, a do drugiego, gdy chcieliśmy podzielić się jakimiś spostrzeżeniami. Z kolei na szlaku Cisów Staropolskich do ognia wieczornej triady wrzucano cisową gałązkę jako wyróżnienie za pracę w ciągu dnia.


Tę refleksję da się przekuć nie tylko na obóz czy inne wyjazdowe działanie. Pandemia spowodowała, że coś co jest wyczekiwane przez wielu ludzi, w tym i naszych zuchów czy harcerzy, to poczucie przynależności do grupy społecznej oraz kontaktu z drugim człowiekiem. Druhno drużynowa, druhu drużynowy, planując więc działania swoich jednostek zastanów się czy i to zostało poruszone w trakcie Waszych harców. Czy obrzędy i zwyczaje są przez Was kultywowane? Czy każdy ma poczucie przynależności do Waszej wspólnoty? Często ta obrzędowość to proste elementy jak Wasze powitanie czy piosenka, którą śpiewacie na pożegnanie, pojawiające się w różnych materiałach logo Waszej jednostki czy zwyczaj, którym wybieracie najlepszy zastęp w drużynie. Nie warto zatracać tego co Wasze i pamiętajcie, że obrzęd to nie sztywna zasada, lecz coś co ma być dla Was. Zastanówcie się jak wykorzystać to spoiwo jakim jest obrzędowość pomimo faktu, że nieczęsto się teraz widujecie. Być może warto stworzyć jakiś nowy jej element, albo zmodyfikować stary. Przy założeniu, że nie możecie spotkać się tak dużą grupą umówcie się np., że dany obrzęd będziecie wykonywać w zastępach/parach dokładnie o tej samej godzinie. Możecie robić transmisje online, możecie się nagrać i wymienić później filmikami, by być na bieżąco z tym co u kogo słychać.


***


Powiązaliśmy program z miejscem. Pokazaliśmy jak rozbudzać ciekawość świata i zainteresować tym co nas otacza – pięknem przyrody czy kulturą. Można by rzec, że obrzędowość tworzą często drobne detale, ale to właśnie one budują klimat i pokazują, że żyje. Zaangażowanie kadry w dokładne poznanie miejsca przed wyjazdem i wykorzystanie natury jako nieodłącznego elementu harcerskiej przygody, przekłada się na to, że nie tylko zuch, harcerz, ale i instruktor mają okazję je poznać, doświadczyć i przeżyć magię prostego harcerstwa. Dziś stoimy przed wyzwaniem harców na inną skalę, niewyjazdowych. Każda zbiórka jest swego rodzaju wyzwaniem, w którym zastanawiamy się jak nie zatracić harcerskiego ducha. Zwróćmy, więc uwagę czy te dwa słowa klucze jak naturalność i obrzędowość towarzyszą nam w działaniach. Nie bójmy się patrzeć szerzej, adaptować i modyfikować to co mamy i znamy, szukać rozwiązań dostosowanych do nowych realiów, bez rezygnowania z filarów.




Phm. Aleksandra Górska








219 wyświetlenia0 komentarz

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie

Związek Harcerstwa Polskiego

RPM „Ręka Metody”

Trzymaj rękę na pulsie - wchodź na naszą stronę.