• Marian Antonik

między ciszą a nadzieją. 8 kwietnia



Judasz ma wiele twarzy.


" Jeden z Dwunastu, imieniem Judasz Iskariota, udał się do arcykapłanów i rzekł: «Co chcecie mi dać, a ja wam Go wydam». A oni wyznaczyli mu trzydzieści srebrników. Odtąd szukał sposobności, żeby Go wydać. (Mt 26,14 -16)”

To z pewnością jeden z najbardziej znanych tekstów biblijnych. A postać Judasza jest po dziś dzień symbolem zdrady, sprzeniewierzenia, czegoś ohydnego. Chciałbym napisać, że świat jest piękny a góry, na które jest mi dane patrzeć, eliminują wszystkie złe emocje, ale niestety, nie daję rady.

Dawno, dawno temu przyrzekłem sobie, że nie będę zajmował się tematami tzw. politycznymi bo świat polityki i sposób w jaki jest w Polsce ona uprawiana to obszar od którego chcę być jak najdalej.

W ostatnich dniach coś jednak we mnie pękło i nie daje mi spokoju. Sprowokowany historią Judasza, wyrzucam dzisiejszego poranka emocje, które w ostatnich dniach nie dają mi spokoju.


Nie dość, że dzisiaj my Polacy musimy zmagać się ze strachem o zdrowie nasze, naszych bliskich, przyjaciół, martwić o pracę, przyszłość, biznes, to jeszcze na naszych oczach rozgrywa się obrzydliwy spektakl polityczny i czuję, że pod pozorem obrony mnie przed samym sobą – dla mojego oczywiście dobra, krok po kroku, zabiera mi się wolność a mój kochany kraj zmienia się w republikę bananową. Chęć zdobycia władzy lub jej utrzymania sprawia, że te judaszowe 30 srebrników nabiera symbolicznego znaczenia.

Cały czas nie mogę uwierzyć w to, że w zamian za posiadanie mandatu poselskiego, płatnej synekury w jakie spółce, intratnej fuchy na jakiejś funkcji urzędniczej, ludzie gotowi są się sprzeniewierzyć wszystkiemu w co wierzą i iść w zaparte. Są gotowi przymknąć oczy na ewidentne łamanie zasad współżycia społecznego, grzebanie całego dorobku wolnościowych i demokratycznych instytucji, byle dostać lub zachować swoje 30 srebrników.


Zastanawiam się jak to jest, kiedy ktoś podnosi w sejmie rękę za wprowadzeniem kolejnych gwałcących konstytucję ustaw , a później staje przed lustrem i patrzy sobie w oczy. Nie wierzę, że brak elementarnej przyzwoitości a za taki uważam próbę przeprowadzenia wyborów w czasach zarazy, nie rusza sumień ludzi, którzy bez skrupułów w ostatnich dniach uczestniczą w tym wstrętnym procederze. Czy mogę się na to godzić i milczeć?

W innym fragmencie Biblii, św. Paweł napisał: "Wszystko mi wolno, ale nie wszystko przynosi korzyść." (1 Kor,6,12).

Czy nie to właśnie przekonanie sprawiło, iż dzisiejsza opozycja ( szczególnie ta wcześniej rządząca w Polsce) bezkarnie niweczyła naszą tradycje, wartości, dumę narodowa w imię liberalizmu, źle pojętej wolności, chęci przypodobania się Europie, nie przejmując się naszymi pragnieniami, oczekiwaniami, marzeniami. Marzeniami o miejscu na ziemi, gdzie My Polacy będziemy mogli mieszkać w swoim własnym domu i czuć się w nim dobrze.

To symboliczne 30 srebrników sprawiło, ze dzisiaj nie mam ochoty słuchać któregokolwiek z polityków jakiejkolwiek opcji, bo mam poczucie, że w tym, co mówią, nie ma nic, co daje nadzieję lub mogłoby odbudować zaufanie. Są tylko puste frazesy i chęć zbicia kapitału na tragedii jaką jest niewątpliwie pandemia.

A nasze osobiste doświadczenia – ile razy zostaliśmy zdradzeni, sprzedani, oszukani, bo komuś coś obiecano, bo ktoś dzięki temu zachował swoją pracę, stanowisko? Bo ktoś kogo uważaliśmy za przyjaciela przybrał twarz Judasza.

A może sami dzisiaj stajemy przed lustrem i dopadają nas wyrzuty sumienia, ogarnia wstyd.

Czy wszystko przynosi korzyść? – powtarzam dzisiaj za Pawłem z Tarsu.

Mam takie poczucie, że czasem, kiedy nic nie robimy, lub godzimy się na nieprawość stojącą w sprzeczności z naszymi zasadami, to też stajemy gdzieś tam w jednym szeregu z tymi, co wyciągają rękę po te judaszowe srebrniki.

Bo historia z dzisiejszego czytania to nie tylko opowieść o Judaszu, ale też o Piotrze , który tego samego wieczoru zapewniał Jezusa o swojej lojalności, po czym uciekł z podkulonym ogonem, kiedy przyszło co do czego.

Jaką rolę dzisiaj wybieramy dla siebie, kim jesteśmy i którą ścieżką podążamy, Ty, Ja - każdy z nas?

Czy sięgamy po Judaszowe srebrniki, czy stajemy w orszaku maszerującym na Golgotę dotrzymując wierności sobie, innym, temu, w co wierzymy i co – wydawałoby się – jest ważne?


Wszystko mi wolno, ale nie wszystko przynosi korzyść – powtarzam za św. Pawłem.

Gdzie są granice mojej wolności? To pytanie zadawałem sobie nieraz, dzisiaj zadaję pytanie nieco inaczej sformułowane: gdzie są granice mojej świętej cierpliwości i czy zostały już przekroczone? I dlatego krzyczę, że nie pozwolę sobie odebrać tego, co sprawiło w 1989 roku taką eksplozję radości i szczęścia.

Nie chcę, żeby moje dzieci na nowo przeżywały koszmar jedynej słusznej polityki, jedynej słusznej partii, jedynej słusznej telewizji, jedynej słusznej prawdy.

Wciąż nie mogę uwierzyć, że to symboliczne 30 srebrników sprawia, że ludzie którzy o tym decydują, których wybraliśmy, stracili swoją przyzwoitość, wiarę, mądrość, zamykają oczy na to, co oczywiste i próbują mi to odebrać.

Wszystko Wam wolno, ale czy na pewno przyniesie to Wam korzyść?


Po raz pierwszy od wielu lat ogarnia mnie zwątpienie i strach o przyszłość – i to nie z powodu koronowirusa.

Na szczęście za kilka dni w czytaniach zamiast o Judaszu będziemy czytać o cudzie zmartwychwstania – a ono daje inną perspektywę spojrzenia na świat.

W Wielką Sobotę w 2013 roku papież Franciszek powiedział: "Nie bójmy się niespodzianek Boga. On zawsze nas zaskakuje”

Z nadzieja na „niespodziankę Boga”,

życzę Wam dobrego dnia.


Marian Antonik

Związek Harcerstwa Polskiego

RPM „Ręka Metody”

Trzymaj rękę na pulsie - wchodź na naszą stronę.