• Marian Antonik

Między ciszą a nadzieją. 2 kwietnia 2020


Myśli poranne:

Poranna rutyna: kawa pita na tarasie z widokiem na ośnieżone szczyty, spacery, zawsze tą samą drogą, wspólne śniadanie z Przyjaciółmi, którzy powoli stają się bliżsi niż rodzina. Codziennie to samo, w tym samym rytmie, w ten sam sposób. Jakby świat stanął w miejscu, mimo że to tylko nasza perspektywa: ludzka, niedoskonała.

Góry, choć trwają niezmiennie, codziennie są inne: inaczej oświetlone słońcem, inaczej zasnute mgłą. Inna jest też droga (ale trasa ta sama), którą każdego dnia, w ciszy, idziemy - niby razem, choć każdy osobno, zanurzony w swoich myślach.

U mnie ciągle zaduma - nad tym, że mimo zawieszenia, w którym przyszło nam trwać, życie wciąż się toczy. Każdy dzień przynosi zupełnie nowe zachwyty: śniegu na łące ubywa, pąków na drzewach coraz więcej. Ptaki coraz głośniej śpiewają. Wczoraj drogę przebiegły wiewiórki. Dzisiaj pod kapliczką przyglądał się nam gil. I jeszcze coraz mniej zamarzniętych kałuż. Powietrze też pachnie inaczej. Zima mija…

Cisza sprzyja zadumie. Obserwacja przyrody, która za nic ma izolację, kwarantanny i coraz większe ograniczenia, dodaje otuchy. Wszystko mija - i zima, i niepokój, i burza, i trudny czas. Świat powoli się budzi. Człowiek też może. Czy potrafi?

*

Dzisiaj rocznica śmierci kogoś, kto wciąż uczy mnie pokory i ufności. Jan Paweł II - papież, który wyszedł do ludzi. Wychodził nawet po tym, jak do niego strzelano. Przypuszczam tylko, jak bardzo bał się bólu, który mógł się powtórzyć, gdyby kolejny raz ktoś próbował odebrać mu życie. Wychodził, choć starość i choroby nie pozwalały być takim aktywnym jak wcześniej, choć ręce się trzęsły a nogi nie pozwalały stać zbyt długo. Wychodził, choć doradzano mu, żeby już odpuścił, choć mówili, że to niebezpieczne, zbyt męczące, niekonieczne. On jednak ufał, że odgrywamy rolę w jakimś większym planie. I że to, z czym przychodzi nam się mierzyć: ból, strach, własna niedoskonałość, jest po coś. Ta wiara dodawała mu siły. Bo wiara zawsze, choćby wydawała się najbardziej naiwna, ma sens.

*

Kubek ze świeżo parzoną kawą grzeje dłonie, nieco zmarznięte po pełnym zachwytów spacerze. Aromat budzi zmysły i zachęca, by jeszcze przez chwilę zapatrzeć się na szczyty. Zatrzymać się naprawdę, pomyśleć… Zrozumieć, że to wszystko ma swój cel, choć może jeszcze go nie rozumiemy. Nie pytam już: po co?, choć to pytanie fundamentalne. Tym razem jednak nie muszę tego wiedzieć. Wystarczy, że zaufam. Bo On wie…

***

Zatoka lasu zstępuje

w rytmie górskich potoków

ten rytm objawia mi Ciebie,

Przedwieczne Słowo.

Jakże przedziwne jest Twoje milczenie

we wszystkim, czym zewsząd przemawia

stworzony świat...

(...)

Potok się nie zdumiewa, gdy spada w dół

i lasy milcząco zstępują w rytmie potoku

—  lecz zdumiewa się człowiek!

Próg, który świat w nim przekracza,

jest progiem zdumienia.

(Kiedyś temu właśnie zdumieniu nadano imię «Adam».)

Był samotny z tym swoim zdumieniem

pośród istot, które się nie zdumiewały

—  wystarczyło im istnieć i przemijać.

Człowiek przemijał wraz z nimi

na fali zdumień.

Zdumiewając się, wciąż się wyłaniał

z tej fali, która go unosiła,

jakby mówiąc wszystkiemu wokoło:

«zatrzymaj się! —  masz we mnie przystań»

«we mnie jest miejsce spotkania

z Przedwiecznym Słowem» —

«zatrzymaj się, to przemijanie ma sens»

«ma sens...  ma sens... ma sens!»

Jan Paweł II, Tryptyk rzymski, Zdumienie

***

Piotr Rubik, “Zdumienie” https://youtu.be/YzxWr_qhWfc

E.


zdjęcie: Iza St


Związek Harcerstwa Polskiego

RPM „Ręka Metody”

Trzymaj rękę na pulsie - wchodź na naszą stronę.