• Marian Antonik

Między ciszą a nadzieją. 16 kwietnia

Myśli poranne:




W burzy jest coś niezwykłego. Jakaś ukryta potęga, nienazwana, niepoznana. Jedno

z tych zjawisk, przed którymi człowiek wciąż czuje respekt. Jak wtedy, gdy kryjąc się

w ciemnym, szykującym się do snu domu słyszy nagle przetaczający się gdzieś nad dachem grzmot. Gdy na tę jedną sekundę cała jego pewność siebie, buta i poczucie władzy nad światem zamiera. 

Albo wtedy, gdy na pełnym morzu, na najbardziej nawet wypasionym jachcie, zaskakuje go nagle biały szkwał. Tego huku wiatru i wody, który zagłusza nie tylko głosy ludzi obok, ale i własne myśli, nie da się opisać komuś, kto nigdy go nie doświadczył. Przychodzi nagle i tak samo odpuszcza, pozostawiając po sobie znów czyste niebo, niemal gładką powierzchnię wody, potargane żagle. I jedną tylko refleksję o tym, jak bardzo kruche

i nieprzewidywalne jest życie. Jak silnie zależy od świata, od natury, której siły być może potrafimy już dokładnie opisać, ale których wciąż jeszcze do końca nie potrafimy ujarzmić. I jak bardzo człowiek nie chce się z tym faktem pogodzić.


*

Spoglądam przez okno na ciemne, nocne niebo. Słyszę wiatr, który tu, w Tatrach, wieje głośniej niż w mieście. Widzę śnieg, którego przecież już miało nie być. Co z tego, że już jutro stopnieje? Dzisiaj zaburza mój tak poukładany już, wiosenny świat… *

Jeszcze kurczowo trzymamy się myśli, że za chwilę świat wróci do normy, że nasze życie toczyć się będzie tymi samymi, utartymi koleinami. Jeszcze próbujemy planować, z kim pójdziemy na kawę do ulubionej knajpki i co kupimy, gdy w końcu otworzą galerie handlowe. Coraz częściej jednak gdzieś z tyłu głowy kołacze się myśl, że z tej próby świat wyjdzie zmieniony. Tak jak po burzy krajobraz się zmienia: gdzieś połamane drzewo, gdzie indziej trawy przygięte do ziemi zbyt silnym wiatrem. Albo poszarpane żagle, które uniemożliwiają, choćby na moment, kontynuowanie rejsu w taki sposób, jak było wcześniej założone. 


*

Ale burza też jest potrzebna i piękna. Nie tylko niszczy, ale też tworzy.  Obserwowałem burzę... Niszczy, łamie, psuje. Ale czy tylko? Po nawałnicy trawa się mocnej zieleni, drzewa szybciej rosną, przyroda odżywa, człowiek młodnieje. Lżej się oddycha, mocniej stąpa, choć za ruiną i wyrwą w zagonie serce płacze... W burzę walkę toczymy, w zmaganiu siły zwiększamy. A potem mamy spokój i rześki powiew mocy.” - pisze Aleksander Kamiński w “Kamieniach na szaniec”.

Czy uda nam się wyjść z tej burzy zwycięsko? Czy będziemy raczej jak porwane żagle, połamane drzewa, trawy przygniecione do ziemi? A może jednak uda nam się otworzyć oczy, poczuć orzeźwiający podmuch wiatru? I zrozumieć, jak małą i jednocześnie silną częścią świata jesteśmy…


https://youtu.be/wT_ObQMSs3U

Związek Harcerstwa Polskiego

RPM „Ręka Metody”

Trzymaj rękę na pulsie - wchodź na naszą stronę.