• Marian Antonik

Między ciszą a nadzieją. 12 kwietnia




Słońce znów oświetla ośnieżone (jeszcze szczyty). Staję na tarasie i czuję na twarzy jego promienie. I wiatr. Robię głęboki oddech rześkiego jeszcze o tej porze powietrza. Zanim cały dom wstanie mam chwilę, by pomyśleć nad dzisiejszym świątecznym dniem - jakże innym od tych, które znam. Jakże pięknym. Czuję wdzięczność…

Dziękuję za te Święta spędzone w zamknięciu, bo pokazały mi jak ważna jest wolność.

I że tę największą nosimy w sobie. Dziękuję za przymusowe zatrzymanie w biegu, bo pozwoliło zebrać myśli i skoncentrować się na tym, co ważne. I za przebywanie ciągle z tymi samymi ludźmi - ten wielki sprawdzian cierpliwości. Dziękuje za dzieci, które stają się najlepszymi nauczycielami, ucząc zachwytu nad światem i radości z rzeczy małych. I zmuszają, by się podnieść, gdy myślimy, że już nie mamy sił. Za wielkoczwartkowe śpiewanki z gitarą, które sprawiły, że obecność Przyjaciół docenia się bardziej. Nawet tych, którzy dziś są daleko. I za wielkopiątkową zadumę, głód i słabość ciała, bo pozwoliły odnaleźć pokłady pokory i wytrwałości. Za stan zawieszenia i zamknięcie utartych szlaków, bo dzięki temu można odkrywać nowe. Za coraz mocniejszą, z każdym napisanym słowem, wiarę w sens tego czasu. Za poczucie miłości, tej największej, którą dostaję na co dzień, a której nie zauważam - dopiero dziś w zachwycie nad światem, który jest na wyciągnięcie ręki, a jednak tak bardzo daleko. Za obfitość, której dostrzeżenie pozwala poczuć, jak wielkie mam szczęście...

Między jajkiem z chrzanem a kawałkiem mazurka staję na chwile przed Pustym Grobem. Pochylam głowę z wdzięcznością za cud nadziei i pokory. Za to zupełnie nieprzewidywalne Tu i Teraz. Właśnie takie, jakie jest…

Życzę Wam Świąt radości i zadumy, wypełnionych nadzieją, wiarą i miłością...


Ela


* * * * * * * * * * * * *

Jola:

Tuż o świcie w dniu wspaniałym. Pełno myśli mam nieśmiałych. Czy po czasie zapomnienia doczekam się - ocalenia?

W dal spoglądam za szyb ścianę, myśli niepoukładane. Szukam Kogoś, wypatruję, i z nadzieją oczekuję: Pana, co szeol nawiedza, i Ojca w niebie odwiedza. Tego, który stworzył ziemię, a teraz zwiedzał podziemie. Tego, Kogo morze słucha, a człowiek - często nie szuka.

Cóż to? Słyszę dzwony biją, w pustce murów mej świątyni, w sercu pustym jak grób Pana, słyszę głosy już od rana.

Anioł pyta: "Skąd łzy Twoje? Pan odwiedza dziś podwoje: piekło, niebo, ziemia, raj, nie płacz dzisiaj - lecz śpiewaj!"

I rozglądam się po domu: śpiewać mówią, ale komu? Wszyscy w koronnym wirusie, zasmuceni, na minusie...

Więc ta radość zmartwychwstania skłania też zadumania: czym dobrze się przygotował? czym Pana w piwnicy schował?

Czy uwierzę, że nadzieja jest silniejsza od NIE chcenia, że wiara fakty przekracza, a miłość wszystko wybacza?

Alleluja do wieczora... A rankiem nadejdzie pora, by słońce powitać nowe. ruszyć dalej ... Zatem - w drogę!

Idźcie dziś na cały świat, ... i śpiewajcie. Szach i mat.


link do piosenki ALLELUJA, TGD https://www.youtube.com/watch?v=CB6gekMCmsM


Rymy Jorlandii z kawy czerpane teologicznie inspirowane: Biblią, przyjaźnią, błękitnym niebem, niech służą rymy ludziom w potrzebie.

12.04.2020

Związek Harcerstwa Polskiego

RPM „Ręka Metody”

Trzymaj rękę na pulsie - wchodź na naszą stronę.